Dziś przekonałem się jak głupich i niekompetentnych ludzi zatrudnia Poczta Polska. Można by zacząć pisać serię dowcipów z serii “Przychodzi baba do lekarza” w wersji: “Przychodzi baba na Pocztę”. Dziś po pracy udałem się na pocztę w celu wysłania listu poleconego. Jako, że miałem w pracy znaczki, nakleiłem należyte nominały znaczków i wypełniłem druczek nadania, aby było szybciej. Poczta jest czynna do godziny 20:00, a ja dotarłem tam już o 19:15, czyli niemal godzinę przed zamknięciem. Wręczam Pani list mówiąc, że chcę nadać polecony, a Pani na to, że za późno, bo ona już spakowała paczkę i dziś nie przyjmuje listów. Mówię więc grzecznie, że muszę dziś wysłać ten list, na to słyszę odpowiedź, że mogę wysłać ale priorytetem ale wtedy będę musiał dopłacić. Ciągle obstając przy swoim, mówię, że nie chce nic dopłacać i chcę nadać zwykły polecony. Pani oczywiście informuje mnie, że nie da rady, bo ma już naszykowaną paczkę i z dzisiejsza datą nie nada listu. Poprosiłem, żeby nadała go więc z jutrzejszą, byle przyjęła odemnie ten list. Niestety Pani “Bystra mózgownica” z Poczty, już zaczęła się gubić w swoim krętactwie jak zapytałem się czy jak pojadę na Pocztę główną to czy mi tam nadadzą z dzisiejsza datą. Chwile po polemizowaliśmy, ale że już się nie chciało czekać i z głupia babą dyskutować, w końcu poprosiłem o wysłanie tego poleconym. I tu znowu zaczęły się schody, bo dowiedziałem się, że muszę dopłacić 2,85 do poleconego. Głupie babsko stwierdziło, że znaczki są o nominałach zwykłego listu (czyli 1,55). Chyba z 2 minuty zajęło mi tłumaczenie, że znaczki są o nominałach 3,55 i 10gr, co daje wartość 3,65 równą cenie wysłania listu poleconego. Tym razem zwyciężyłem, dotarło to do jej małego mózgu i dopłata wyniosła mnie tylko 65gr.
Wniosek: Straciłem około 20 minut, 65 gr i mnóstwo nerwów tylko po to, żeby wysłać list. Ciekawe co by było gdybym chciał tego dnia wysłać paczkę lub więcej listów??? 
24 wrzesień 2008 |