This is the end my only friend.
No to sobie pograliśmy. Pierwsza połowa meczu z czerwonymi była żałosna. Wyglądało jakby chłopaki przyszli sobie pobiegać, a nie grać i ta jedyna bramka jaką zdobyli to czysty “cud”. W drugiej połowie było już dobrze, zaczęli wreszcie biegać z piłka, a nie za piłką. Nie można powiedzieć, żeby grali super, w większości to zasługa Austriaków, którzy się jakby poddali i nie mieli już tyle energii biegać co w pierwszej połowie meczu. W ostatniej minucie, przy rzucie wolnym w naszym polu karnym trwała walka o pozycję. Horward Webb uznał, że Mariusz Lewandowski zatrzymał nieczysto Sebastiana Proedla. Powtórki dowiodły jednak, że obaj się przytrzymywali, a Austriak teatralnie upadł. Teraz znów musimy liczyć na innych, by liczyć się w walce o ćwierćfinał. Stanie się to możliwe w przypadku zwycięstwa Austrii nad Niemcami i naszej wysokiej wygranej nad Chorwacją, która zapewniła sobie awans - jako druga drużyna po Portugalii - do ćwierćfinału.

