Bo w zestawie jest mleko!

Jakoś na początku miesiąca wybrałem się, z moim synkiem do restauracji McDonald’s. Mój mały jak zwykle, jak tylko wszedł do środka, w mgnieniu oka już palcem okładał szklaną gablotę i krzyczał, którą zabawkę mam mu wybrać. Stanąłem w kolejce, złożyłem zamówienie i grzecznie czekam na rachunek.
Trochę mnie zdziwiło, kiedy pani sobie zażyczyła 10,90 PLN. Nie jestem tutaj pierwszy raz i dobrze wiem, że zestaw kosztuje 9,90 PLN, co dokładnie pokazuje neon z ofertą cenową nad głową sprzedawczyni. Grzecznie się spytałem, czemu jest inna cena, skoro nad Pani głową widnieje 9,90 PLN. Na to Pani grzecznie mi odpowiedziała: “Bo w zestawie jest mleko”. Jako, że była spora kolejka i mały nie dawał mi spokoju, zapłaciłem tego 1PLN’a, więcej i odpuściłem dalszej polemiki z Panią w czerwonym kitelku (bo jak tu takiej wytłumaczyć, że na obrazku w zestawie jest mleko, więc o co jej chodzi? ).
Tydzień później z małym znów zagościliśmy u Pana “MakDonalda” - dla mnie po niezdrowe żarcie, dla małego oczywiście po zabawkę : ). Specjalnie poszedłem do tej samej ekspedientki. Tym razem policzyła tak jak w cenniku, więc nie wdawałem sie w polemikę - pomyślałem sobie oszczędzę jej wstydu, nie będę jej przypominał o mleku!. Niestety, ta Pani ma talent do “wzorowej obsługi klienta”, tym razem zamiast cheesburgera, dała mi kurczaka nuggets i zapomniała włożyć małemu zabawki do pudełka. Musiałem się przeciskać przez kolejkę i upominać się o swoje.
Od tamtej pory już postanowiłem unikać tej Pani. Niestety - wczoraj mi się nie udało, akurat na obsłudze była tylko ta Pani. Pewnie się teraz każdy zastanawia co tym razem mnie spotkało?. Już mówię, tym razem Pani miała kolejny problem z liczeniem, ale już nie pieniędzy, a burgerów. Musiałem Pani pod nos podetknąć paragon, żeby jej przypomnieć zamówienie, a dodam, że nie było innych klientów, więc nie można powiedzieć, że się pogubiła w zamówieniach.
Podsumowując, wszystkim życzę tak miłej obsługi jaka jest w restauracji McDonald’s w Tomaszowie Mazowieckim.
maj 28th, 2008 o godzinie 14:44
Ale czemu ty się dziwisz? Wiem, że masz dzieciaka który właśnie chce iść do tego baru, a dziecku się nie odmawia. Ja byłem tylko raz i więcej tam moja noga nie postanie. Za zestaw zapłaciłem jakieś 12 złociszy, a zjadłem to w 5 minut i nawet nie połaskotało to mojego przełyku. Frytki chyba z jednego ziemniaka, hamburger to na dwa gryzy, szkoda słów. Już za 5 zł kupując hamburgera w ulicznym kiosku majem się do syta.
kiedyś to na rachunku widniała jeszcze cena darmowej zabawki ;), to była wtedy jazda …
Poza tym widzę, ze już nie dodają do rachunku zabawki
maj 28th, 2008 o godzinie 14:57
Hehe, mój dzieciak, jak tylko jedziemy na miasto, pyta się mnie - Tato, gdzie jedziemy? Odpowiadam, na zakupy. A on na to - nie tatusiu, nie, jedziemy do makdonalda. Więc, jestem skazany na stołowanie sie w tej cudownej restauracji, przynajmniej kilka razy w miesiącu.
A co do zabawek to ciągle dodają ta zabawkę do rachunku, jest na ostatniej pozycji, dlatego mogłeś przeoczyć.
maj 28th, 2008 o godzinie 17:25
No rzeczywiście jest
.. ale niby jest za darmo ..
Kiedyś słyszałem, że do maka-donalda przyjmowali dziewczyny o przeciętnej urodzie, nigdy ładne. Tłumaczenie było takie, że ona ma sprzedawać(dużo sprzedawać), a nie flirtować i umawiać się z klientami ;).