Sobotnie grilowanie
Sobota zapowiadała się deszczowo i pochmurnie, więc nastawiałem się na spędzenie jej przy piwku w domowych zakątkach. Popołudniem wpadli do nas znajomi i już mieliśmy pozostać pod strzechą, gdy zza chmur, lekko zaczęło prześwitywać słońce. Szybka akcja dom-ogródek, ogródek-dom i już domowa biesiada przemieniła się w fajnego grilla. Sezon grillowy rozpocząłem dwa tygodnie wcześniej, więc wszystko było już przyszykowane do działania. Na ruszt powędrowały w pierwszej kolejności udka, potem kiełbacha…
Wszystko miło i sympatycznie, ale za krótko. Czy tylko ja mam takie wrażenie, że soboty są krótsze niż pozostałe dni tygodnia?
Muszę przyznać, że wiosna to jest to co lubię najbardziej - nie za zimno, nie za gorąco, sobotnie grillowanie, wypady rowerem. Może tak być tak cały rok. Szkoda, że pogoda już nie jest taka “staroświecka”, jak paręnaście lat temu - 4 stałe pory roku, tylko taka “w kratkę” - zima w lecie, lato w jesień itd.