Kross Level A6 - pierwsze wrażenia
Od dwóch tygodni jestem posiadaczem wspaniałego roweru Kross Level A6. Długo szukałem właściwego modelu roweru, przeczesałem wiele for dyskusyjnych w poszukiwaniu informacji, które pomogą mi dokonać trafnego wyboru. Oglądając oferty w internecie, mój wybór początkowo padał na rower Kelly’s quartz, ale kiedy odwiedziłem sklep rowerowy i przymierzyłem oba rowerki, wybór był oczywisty - Kross. Jest to nasza rodzima marka, bardzo dobry osprzęt, bardzo lekki, a do tego ten śliczny czerwony kolor. Model, który zakupiłem troszeczkę różni się od fabrycznej wersji tylną przerzutką, wymienioną na wyższy model Shimano Deore XT.
Szczegółowej specyfikacji roweru, nie będę tutaj przedstawiał odsyłam ciekawskich do strony producenta http://www.kross.pl/422-g3-k127-level_a6.html. Co do rozmiaru ramy początkowo planowałem 19″, gdyż mam 180 cm wzrostu, ale po przymiarce doszedłem do wniosku, że 17″ to będzie idealny wybór.
Ze względu na różne inne zajęcia, nie miałem jeszcze okazji go przetestować. Narazie zamontowałem w nim licznik Kelly’s, koszyk na bidon marki Alustar i odbyłem jazdę próbną po mojej ulicy. Jak do tej pory to były jedyne chwile jakie spędziłem z moim “nowym przyjacielem”. Dziś umówiłem się z moim kumplem Danielem (mój imiennik) przetestować nowy rowerek. Jako, że okolica, w której mieszkam jest terenem idealnym na “dwa kółka”, nie brakuje ścieżek rowerowych dla niedzielnych turystów jak i tych bardziej wymagających, było gdzie przetestować swoją kondycję.
Wybraliśmy, a raczej Daniel wybrał, trasę w kierunku Zalewu Sulejuwskiego. Początkowo myślałem, że pojedziemy łagodną ścieżką rowerową, ale Daniel miał nieco inne plany i od razu wpuścił mnie na głęboką wodę. Jako, że nie mam kondycji kolarza, szybko się przekonałem jak ciężki jest mój “język”, który już po przejechaniu 4 kilometrów wisiał na ramie
. Jak tylko zjechaliśmy z “zielonej trasy” wpuszczając się na pagórkowate tereny leśne, wymiękłem na pierwszym bardzo stromym i piaszczystym zjeździe. Dalej nie było by tak źle, gdyby nie moja kondycja. Te łagodniejsze podjazdy jeszcze jakoś mi szły, ale wystarczyło 20 m stromego podjazdu i mój “język” znowu przyjaźnił sie z ramą ;-). Ogólnie, w połowie trasy trochę się rozkręciłem. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów zdążyłem docenić świetne pneumatyczne amortyzatory Suntour Axon S RL z manetką blokadą skoku, hamulce Avid Single Digit 7 oraz 27 biegów, które naprawdę na tej trasie były mocno używane. Na początku ciężko było mi sie przyzwyczaić do klamkomanetek w systemie Dual Control, miałem trochę problemów ze zmianą biegów przy ostrych podjazdach, ale jak już opanowałem technikę zmiany przełożeń stwierdzam, że zaczynam się do nich przekonywać. Jedyną niedogodnością, którą muszę zmienić, to dokupić rogi. Przy wzniesieniach i w szosie wydają się być niezbędne. Zrobiłem dziś 30 kilometrów i śmiało mogę powiedzieć, że rower spisał się na medal. Po przyjechaniu do domu, musiałem jedynie minimalnie wyregulować przedni hamulec. Podsumowując - super rower za dobre pieniądze, w stosunku do jego zagranicznych kolegów w tej klasie cenowej bezkonkurencyjny, zdecydowanie polecam go wszystkim.
P.S. Przez najbliższy miesiąc potrenuję kondycję, bo w sierpniu szykuje się wyprawa wokoło Zalewu Sulejowskiego. Mam nadzieję, że sobie poradzę
Polecam również test przeprowadzony, przez bardziej zaawansowanych rowerzystów: